czwartek, 30 maja 2019

Mogador AL MADINA - urlop w Marocco, Agadir. Co warto wiedzieć


Hej! Dziś chciałabym wam opowiedzieć troszkę o naszym urlopie w Agadirze. Dam wam też kilka rad dotyczących zakupów, miasta, ludzi. Myślę, że ten wpis przyda się osobom które planują tam urlop. Znajdziecie tutaj przede wszystkim zdjęcia z hotelu w którym się zatrzymaliśmy czyli Mogador AL MADINA. Mogę wam od razu powiedzieć, że hotel był strzałem w dziesiątkę! Po drodze widzieliśmy mnóstwo hoteli i żaden nie był tak interesujący jak ten😃. Później napiszę wam dlaczego. Zapraszam do zapoznana się z tekstem, będzie trochę historii z życia wziętych, czyli co nas tam spotkało 😂.




Powie wam, że bardzo się bałam lotu. Mam małą klaustrofobię i myśl o locie przerażała mnie!. Jednak wytrzymałam i dałam radę. Przyznam, że nie było mi łatwo. Ciągle walczyłam z myślami. Najgorsza jest myśl, że jestem w zamkniętym pomieszczeniu, zero świeżego powietrza, brak możliwości wyjścia. Próbowałam myśleć o innych rzeczach i jakoś przetrwałam 🙈.


HOTEL 

W hotelu mieliśmy śniadanie natomiast obiad jak i kolację jedliśmy w restauracji znajdującej się w pobliżu hotelu. Jest ona połączona z hotelem. W hotelu była cisza, spokój można było spokojnie się zrelaksować i zapomnieć o szarej rzeczywistości. Wszystko jest tam zadbane, żadnych śmieci. Pokoje czyste, w bardzo fajnym klimacie. Codziennie przychodziła kobieta, która sprzątała pokój. Co prawdę trochę nas wkurzyła, ponieważ wchodziła bez pytania jak spaliśmy! Od razu przepraszała i wychodziła. Nie powiem, wkurzyło mnie to ale dobra, już pominę ten fakt. Ogólnie była bardzo miła.

Muszę przyznać, że Hotel jest przepiękny!! Jest to bardzo duży obszar w którym znajdują się dwa baseny, bar na dworze, roślinność, kwiaty, palmy. Jak dla mnie wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Materialistycznie podchodząc do sprawy hehe. Bo jak wiadomo, człowiekowi potrzebne są inne rzeczy do szczęścia, ważniejsze rzeczy. Jednak mówimy tu o hotelu 😄 . Mogę powiedzieć, że hotel był naszą oazą spokoju. Dlaczego? Wrócę do tego później 😁.





Jeśli chodzi o jedzenie w hotelu, byliśmy jak najbardziej zadowoleni. Naturalnie mogliśmy jeść ile chcieliśmy. Pomarańcze były tam przepyszne 😉. Ciągle braliśmy dokładkę. Jeśli je kiedykolwiek spróbujecie, zrozumiecie dlaczego. Polecam też spróbować herbatę którą podają na śniadaniu. Nie pamiętam już co to było ale chyba mięta. Jednak nie jestem pewna. JEST PRZEPYSZNA!!













MIASTO 



O jo joj! Od czego by zacząć! haha
Kwestię ubioru w takim miejscu poruszyłam przy wpisie ze stylizacją dokładnie TUTAJ.

Od razu wam mogę powiedzieć, że nie polecam zwracać uwagi na Marokańczyków. Najlepiej się na nich nie patrzeć, no chyba że chcecie aby podchodzili i wciskali wam różne rzeczy. Bądź po prostu się do Ciebie przykleili i z tobą szli a potem żądali pieniążków za to, że cię gdzieś niby to zaprowadzili 😂. Nie zwracaj na nich uwagi, gdy podejdą zwyczajnie ignoruj. No chyba, że cię coś zainteresuje i zechcesz coś kupić, to wtedy okej.



TERAZ UWAGA HISTORIA Z ŻYCIA WZIĘTA A ZARAZEM PRZESTROGA DLA WAS!

Spacerowaliśmy po plaży, był to nasz pierwszy dzień i pierwszy raz na Marokańskiej plaży. Podchodzi chłopak, młody cwaniak. Chciał nam sprzedać pączki. Pomyślałam sobie okej, czemu nie. Paczki nie są drogie, więc możemy coś przekąsić. Ten oczywiście ciągle nawijał, że są pyszne, tanio itp. Na początku się wahaliśmy. On widząc to powiedział "jeśli wam nie posmakują możecie oddać i nie płacić". Pomyślałam sobie, "yhym, oddać i nie płacić, już ja to widzę". Jednak mój chłopak wziął kęsa, nie zdążyłam nawet go ostrzec i powiedzieć, żeby tego nie robił 🙎. Co się potem stało? Ten mówi do nas, że za 2 pączki mamy 100 Dirham zapłacić. To jest 10euro = 40zł hahahahha. Ja na to: "CO?" i go wyśmiałam. Wzięłam pączka ugryzionego od chłopaka i oddałam mówiąc, pączek jest niedobry. Powiedziałeś że jak będą niedobre to możemy oddać, więc oddaje. Ten oburzony "jak to? co ja z tym pączkiem teraz zrobię?" ja na to , nie interesuje mnie to, jest niedobry. Wiecie, że serio był niedobry? haha. Marokańczyk się mega oburzył, zaczął być naprawdę niemiły. Szerze trochę się przestraszyłam i pomyślałam okej zapłacę. Jednak mojego pączka oddałam i daliśmy mu 40 dirham= 8zł.  

Także moi mili, nie wierzcie im!


Kolejny nasz raz na plaży był już spokojniejszy. Jednak "spokojniejszy" oznacza BRAK PROBLEMÓW.  Bo tak czy siak podchodzili jak opętani. Ja już nawet na nich nie patrzyłam. Człowiek stał przede mną, pokazywał jakieś kamienie a ja patrzyłam w inną stronę. Powiedziałam raz , NIE DZIĘKUJĘ i starczy. Ile razy można powtarzać?.

Kolejna lekcja : IGNOROWANIE!



Marokańczycy często proponują coś, że niby jest za darmo. Herbatę proponowali mi bardzo dużo razy, mówili że to ich tradycja i nie będę nic za to płaciła. Jednak po incydencie z pączkami, nie uwierzyłam. Oni są tak bezczelni, że siadają obok ciebie, mówisz im że nie chcesz herbaty a ten już ci robi i pyta czy z cukrem czy bez haha. Jednak trzeba być stanowczym i nic nie brać.

Z jednego sobie zrobiliśmy jaja. Byliśmy wkurzeni po incydencie z pączkami. Podszedł potem chłopak pytając o herbatę. To co opisałam wyżej. Jak już stanowczo odmówiliśmy, zapytał ile daliśmy za pączki. Mój chłopak odrzekł : 5 dirham haha. Ten wywalił gały, zdziwiony, że tak tanio. Popatrzył na tego z pączkami z wielkim oburzeniem , że tak zaniża im ceny haha.

Na plaży podchodzą też kobiety i proponują tatuaże. Też odmawiałam nie wiem ile razy.



PAMIĄTKI - TARGOWANIE


Jeśli chodzi o kosmetyki, przyprawy i owoce to śmiało mogę powiedzieć BIERZCIE!!

TARGUJCIE SIĘ!! Oni wystawiają EXTRA wyższe ceny, wiedzą że turyści się targują! Możecie nawet zbić cenę o 75%! Mi się to udawało :D. 

MOJE PRZEBOJE Z TARGOWANIEM 

1. W każdym Państwie kupuję z chłopakiem koszulki do spania. Zwykłe bawełniane z napisem bądź obrazkiem symbolizującym dane Państwo. Tym razem wzięliśmy dwie niebieskie koszulki z wielbłądem i napisem MAROCCO. Mój chłopak wziął jeszcze koszulkę sportową. Przyszła pora zapłaty. Sprzedawca mówi " Te koszulki są bardzo dobrej jakości, zobacz tu jest 100% bawełna. Tu jest sportowa koszulka. Bardzo doba jakość". W tym momencie zapaliłam mi się lampka. Wiedziałam, że będzie ostre targowanie hahah. No i miałam rację 😅. Już widziałam jakie ceny wpisywał na kalkulatorze, kopara mi opadła haha. Za koszulkę sportową wpisał 400 dirham=160zł za bawełniane nie pamiętam już. Jednak za całość wyszło 1200 dirham= około 300euro=1259zł haha. Ja na to: "to żart?" i go wyśmiałam. On na to że nie haha.  Napisałam mu na kalkulatorze że mogę dać 250 dirham za te 3 rzeczy. Rzekłam że te rzeczy nie są oryginalne i jakość nie jest super. On mnie wyśmiał, że tylko 250 dirham. Długo gadaliśmy, zszedł na 400. To ja na to 280 dirham. On na to stanowcze nie. Powiedziałam, że jak nie to okej, my idziemy. Sprzedawca już dawał kalkulator dla mojego chłopaka bo nie chciał się ze mną targować haha. Pytał go ile może dać najwięcej. On na to że tyle co ja mówię. Nie chciał się zgodzić. Więc zaczęłam wychodzić ze sklepu. Zawołał nas i zaniżył cenę do 350. Ja na to OKEJ 300. Pokiwał głową, pogroził palcem żartobliwie i mówi do mnie "Ty to jesteś jak Marokańczyk" ja na to "szybko się uczę" i się śmieliśmy. 
My zadowoleni on raczej nie za bardzo ale trochę zabawy miałam haha. 


2. Szliśmy z telefonem w ręku z google maps do bazarku SOUK. Pewien mężczyzna szedł za nami, potem obok rozmawiając przez telefon. Widział, że jesteśmy turystami i czegoś szukamy. Podszedł do nas i zaczął z nami iść. Grzecznie pytał skąd jesteśmy itp. Gadka szmatka i nagle wyskakuje "idę teraz do souk". ZNOWU LAMPKA MI SIĘ ZAPALIŁA. Ohoo idzie tam, więc zaraz będzie, że chce pieniądze za doprowadzenie nas. Nie dało się go pozbyć, doprowadził nas najpierw do sklepiku brata. Tam nie powiem, człowiek był miły. Kupiłam u niego sporo rzeczy. Po zakupach znowu ten człowiek podszedł i nas zaprowadził do tego bazarku i co się okazało? Moje przypuszczenia były słuszne. POWIEDZIAŁ: "To dajcie co macie, jest ramadan, mam dużo dzieci, pomóżcie". Co mieliśmy zrobić? Nie chciał się odczepić, daliśmy 5 euro. 

3. Siedzieliśmy na plaży. Podszedł człowiek z wielbłądem. Zaproponował zdjęcia. Pomyślałam, fajnie byłoby mieć takie zdjęcie, usiąść na wielbłądzie itp. Zapytałam o cenę. 100dirham za 1 zdjęcie. Ja na to 50 dirham i robimy. On się zaśmiał i odrzekł OKEJ haha. Zrobił nam sporo zdjęć 😃.




4. Jeśli chcecie kupić magnes polecam iść do SOUK bądź gdzieś gdzie jest dużo stoisk. Poszliśmy do sklepiku koło hotelu. Człowiek chciał nam sprzedać 3 magnesy za 300 dirham! Powiedziałam NIE i wyszłam. Na bazarku 1 magnes = 5 dirham. 


Polecam wam pomarańcze! My kupiliśmy też do domu. W restauracji obok hotelu możecie kupić przepyszny sok ze świeżych pomarańczy.


Polecam wodę różaną, olej arganowy (JEST MOC!), perfumy te w płynnej postaci jak i stałej.
Pewnie zastanawiacie się jakie to są perfumy w stałej postaci. Otóż te co wyglądają jak kostka mydła.
Tak, to są naturalne perfumy. Ciekawa rzecz, musiałam wypróbować.
Jeśli lubicie kadzidełka to też polecam! Super marokański zapach. Jak je odpalam w domu to odpływam od razu do Maroko :D.
Te małe buteleczki wzięłam z hotelu hehe.


Polecam też kryształ. Jest na ból głowy. Wsadzacie do szklanki 2 kryształki, zalewacie gorącą wodą, mieszacie i potem wciągacie nosem tą parę.





Tak wygląda dirham.

Aha bym zapomniała. Moje spostrzeżenie!!

Marokańczycy ciągle do nas podchodzili, byliśmy jak lep na muchy! Zastanawiałam się dlaczego do nas ciągle przyłażą a do innych nie.
Zastanawiałam się nad tym i szybko doszłam do wniosku, że szukają ludzi którzy wyglądają na bogatych. Nie twierdzę, że jetem bogata i tak wyglądam ale.... nosiłam buty adidasa, koszulkę adidasa, fila. Torbę fila itp. Oni patrzą na to jak ktoś wygląda i po tym podają indywidualne ceny. Także według mnie lepiej ubierać się w rzeczy które nie są markowe 😁.



No i co myślicie o tym kraju? Wybralibyście się tam? 

Może byliście tam i macie swoje historie?

TU MOŻECIE OBEJRZEĆ CAŁĄ RELACJĘ NA ŻYWO!!



12 komentarzy

  1. Ależ tam cudnie, piękne zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam nigdy, mam nadzieję, że kiedyś się uda. Świetny post! Cudowne zdjęcia. A Wy szczęśliwi :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie Marokko zmęczyło, tak samo jak inne kraje arabskie. Wszędzie to wsiskanie czegoś na siłę, wyciąganie pieniędzy. Byłam w Tunezji, Maroko ,Turcji (nie kraj arabski lecz także islam) i Egipcie. Najlepiem z nich wspominam Turcję ��
    Polecam Ci na urlop MADEIRE, jest przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Egipcie też byłam ale jak byłam dzieckiem. Wspominam bardzo fajnie :)
      My trafiliśmy na okres Ramadanu, dlatego było w miarę spokojnie. Jednak tak, masz rację jest to męczące, dlatego większość czasu byliśmy w Hotelu na basenie. Tunezja mnie jeszcze interesuję ale ogólnie to chciałabym jeszcze koniecznie Grecję odwiedzić <3 Obejrzę zdjęcia z MADEIRE :) Dziękuję za polecenie ;*

      Usuń
  4. Nooo i jest nowy blog wkoncu !!! <3 nie mialam niestety czasu wczesniej tu wpasc wiec teraz nadrabiam <3
    Cudowne zdjecia Kochana, nawet nie wiesz jak ja sie ciesze jak widze Ciebie taka szczesliwa <3

    ANGELIKA EM BLOG

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale tam pięknie! Zazdroszczę :/
    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej! Jak tam pięknie! Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też się kiedyś wybierzesz 🤗 Kto wie😊

      Usuń
  7. Piękne miejsce. Uwielbiam ten kraj :)

    OdpowiedzUsuń

Jak już tu jesteś, zostaw coś po sobie.